Jezus
                                                         Gdy będziesz postępował naprzód...
/Prolog Reguły św. Benedykta/   

my historia modlitwa ośrodki przedszkole misje formacja zapowiedzi kontakt

zapowiedzi

 

RUSZYŁY BENEDYKTYŃSKIE DNI SKUPIENIA W MIECHOWIE!!!

WŁAŚNIE: CZY JUŻ WIESZ, 

ŻE PIERWSZE TAKIE SPOTKANIE DLA DZIEWCZYN ODBYŁO SIĘ 

30.01.2008 r. W NASZYM DOMU ZAKONNYM W MIECHOWIE 
PRZY   UL. WARSZAWSKIEJ 1 

BYŁO SUPER, 

ZRESZTĄ SAM/A PRZECZYTAJ, CO O TYM MYŚLĄ TWOI RÓWIEŚNICY. 

DAJ ZNAĆ, JEŚLI W LUTYM NIE CHCESZ TEJ AKCJI PRZEGAPIĆ!!!

S. DONATA OSB (ul. Warszawska 1   32-200 Miechów, tel. 41/383 06 41)

 

Benedyktyński Dzień Skupienia... 

W środę 30 stycznia spełnił się wielki pomysł s. Donaty i wraz z czternastoma dziewczynami, mogłyśmy wspaniale spędzić czas na Benedyktyńskim Dniu Skupienia w miechowskim domu Sióstr. Za wszystko, co się wydarzyło odpowiedzialnością (i naszą wdzięcznością) obciąża się s. Donatę, s. Gerardę oraz ks. Ireneusza. Tematem dnia było słynne hasło benedyktyńskie „Ora et labora”. W jego myśl zaplanowany nam czas był przeplatany „oraniem”, czyli modlitwą i „laboraniem” czyli pracą.

Wszystko miało zacząć się już, o 8:30, ale skoro to ferie, a niektóre z dziewczyn jeszcze musiały kawałek dojechać, wszystko troszkę się przesunęło... Na dobry początek poprosiłyśmy o pomoc Ducha Świętego i poprzez symboliczne zapalenie świec, dałyśmy się zapalić Bożą miłością. Następnie podzielone na dwie grupy medytowałyśmy nad fragmentem Pisma Świętego o Marii i Marcie. Zastanawiałyśmy się m.in., którą z nich same bardziej przypominamy. Potem szybkie przemeblowanie, przybycie ks. Ireneusza i konferencja o Benedyktynach, Benedyktynkach, a także pracy i modlitwie w naszej codzienności. Dowiedziałyśmy się wielu ciekawostek o życiu mnichów w jednym z francuskich klasztorów, w którym Ksiądz miał okazję przebywać.

Po konferencji przyszedł czas na pracę! Podzielone na trzy grupy wylosowałyśmy zadania... Część dziewczyn przygotowywała obiad, inne pomysłowo nakrywały stół, a pozostałe wykazywały się talentem plastycznym robiąc pamiątkowe ramki na zdjęcia, (ponieważ czujny obiektyw aparatu uchwycił wszystko, co się działo). Wszędzie panował miły bałagan, zaraźliwy śmiech i ogromna pracowitość. Starałyśmy się jak mogłyśmy!

 Następnie nabierając sił duchowych uczestniczyłyśmy w najważniejszym wydarzeniu dnia - Eucharystii. Każda z nas była w nią zaangażowana poprzez czytanie, śpiew, procesję z darami, modlitwę spontaniczną... Po przyjęciu pokarmu duchowego przyszedł czas na pokarm dla ciała! Przy wspaniale nakrytym stole mogłyśmy wreszcie wszystkie zasiąść i cieszyć się obecnością swoją, a także gościnnie występujących potraw. Dziewczyny miały ogromny talent kulinarny... Żurek, zapiekanki, deser... Wszystko zniknęło szybciej niż się pojawiło! Zdarzały się nawet przypadki wyjadania sobie nawzajem z talerzy J

Szybka zamiana obowiązkami między grupami i tak nakrywające zmywały, robiące ramki nakrywały do podwieczorku, a gotujące zabrały się do ramek. Jeszcze, gdy końca nie było widać, rzuciłyśmy wszystko, aby spotkać się na adoracji z Jezusem, ale o tym nic nie napiszę. To, o czym przy Nim myślałyśmy i o czym z Nim rozmawiałyśmy jest słodką tajemnicą każdej z nas. Potem kończyłyśmy swoje prace, żeby jeszcze raz wspólnie spotkać się przy znów pięknie nakrytym stole. Podczas podwieczorku głównymi gośćmi okazały się pączki, z okazji zbliżającego się tłustego czwartku. Zjawili się także obiecani przez s. Gerardę chłopcy! Szkoda, że wszyscy okazali się takimi samymi „Grześkami”, ale byli wyjątkowo... słodcy... więc każdego do siebie przygarnęłyśmy J Nadszedł czas rozstania i... wybrania sobie ramek. Wybór był ciężki, ale na szczęście każda z nas jest inna i każdej spodobało się inne dzieło, także skończyło się jedynie na niewielkich bitwach J

Poprzez dzień wypełniony modlitwą oraz pracą chwalimy Pana Boga, okazujemy miłość drugiemu człowiekowi, a sami zyskujemy wielką radość z czynienia naszego życia bogatszym i piękniejszym.

                                                                                                                                           Paulina

 

  RELACJE Z REKOLEKCJI...

 

PODEJMOWANIE DECYZJI I ROZEZNAWANIE DROGI ŻYCIA - II TURA

            Piątek, dn.  30.11.2007r. godz. 15.37 - pociąg do Ełku, a następnie do Orzysza. Z tą myślą żyłam od chwili, gdy s. Blanka OSB zadzwoniła do mnie, abym wzięła udział w rekolekcjach. To było motorem dla mnie na kolejne dni. Ucieszyłam się bardzo, a zarazem się bałam, ponieważ miałam być najmłodsza…

Po ciężkim dniu w szkole, nareszcie nadszedł ten moment - wsiadłam do pociągu, mimo przeciwności. Na grajewskiej stacji ujrzałam s. Małgorzatę OSB, moje serce się rozradowało, że właśnie Ona jedzie ze mną, a Siostrze, że ja jadę z Nią. 

Dotarliśmy na miejsce - do Domu św. Rodziny Caritas Diecezji Ełckiej. Piękny duży dom z miłymi pracownikami, którzy przygotowali dla nas pokoje i posiłek. Zostałyśmy przydzielone do swoich pokoi... i zaczęło się.... :) Przywitanie, zobaczenie osób, za którymi tęskniłam - s. Teresa OSB, s. Lucilla OSB…Wyśmienita kolacja, rozmowy, śpiew i film, z którego zapamiętałam takie słowa: "Miłość jest trudna..."

Jestem w Orzyszu, właśnie kładę się spać. Dzisiejszego dnia poznałam dwie przesympatyczne dziewczyny - maturzystki... Jest też niedaleko w pokoju s. Blanka OSB, s. Lucilla OSB, s. Teresa OSB, 
s. Małgorzata OSB oraz o. Kazimierz SAC.

Następnego dnia przyjechała czwarta uczestniczka spotkania i - jak się okazało -  ostatnia... W sumie byłyśmy cztery, ponieważ pozostałe dziewczyny nie zjawiły się w umówionym miejscu i czasie – szkoda...

Dni Skupienia miały za zadanie pomóc w rozeznaniu naszej drogi życiowej, tego, do czego jesteśmy powołane, jakie są nasze małe i wielkie cele, a także - bliżej poznać samych siebie. Sobotni dzień zaczęliśmy od Jutrzni i medytacji, którą przygotowała s. Teresa OSB. Popołudnie wymagało od nas aktywności, słuchania i pisania, ponieważ brałyśmy udział w warsztatach i zadaniach                   wspólnych, które przygotowała s. Blanka OSB. Prezentacje przybliżały nam jak podjąć decyzję - tę najwłaściwszą. Wypełniałyśmy karty których wyniki ukazywały np.: nasze role w zespole, jakie mamy preferencje zawodowe, wady i zalety, co jest dla nas ważne bardziej i mniej. Pisaliśmy autocharakterystyki i łączyliśmy się w grupy ze względu na różne podobieństwa. Śpiewaliśmy, tańczyliśmy i cieszyliśmy się swoją obecnością.

Po obiedzie zrobiliśmy przerwę i poszliśmy na krótki spacerek. Następnie odbyła się konferencja o. Kazimierza SAC, która ukazała nam wartość kobiety - to, że jest istotą od początku zaplanowaną i ma w sobie już wrodzone powołanie „Kochać!”

 Wieczór był czasem modlitwy, refleksji, adoracji, Sakramentu Pokuty, odnalezienia i wysłuchania tego, co mówi do nas Bóg, podjęcie tej najwłaściwszej decyzji na modlitwie. Do czego jestem powołana? Co dalej? Eucharystia zakończyła dzień, rozjaśniła nasze twarze i sprawiła, że chcieliśmy jak najdłużej śpiewać Panu, tak długo, aby ta chwila bliskości z Nim nigdy się nie skończyła. Sobota była dla mnie dniem oczyszczenia, uspokojenia się, uwielbiania, zadumy i naładowania baterii, aby żyć dalej, chwytać dzień, brać z niego jak najwięcej i w każdej cząstce świata widzieć dzieło i dobroć Boga

Niedziela: Jutrznia, medytacja, śniadanie, podsumowanie warsztatów, Eucharystia, Taki był plan i został zrealizowany. Wiedziałam, że to ostatnie chwile spędzone razem, przywiązałam się do tych ludzi i dzięki nim mogłam zapomnieć o złu tego świata. Razem mieliśmy jeden cel: poznać swoje powołanie. Ja częściowo poznałam, jestem szesnastolatką i mam jeszcze troszkę czasu: Chcę być z Tobą, Gdy jest mi dobrze i kiedy mi źle. Przyjacielu, otwieram Przed Tobą Serce swe…

 Justyna, Fragmenty z mojego Pamiętnika

 

 

 

PODEJMOWANIE DECYZJI I ROZEZNAWANIE DROGI ŻYCIA - I TURA

            Benedyktyńskie Dni Skupienia odbyły się 16-18.11.2007r. w Otwocku. Przeznaczone były wyłącznie dla dziewczyn. Tworzyłyśmy niewielką, ale za to zgraną grupę z Ełku, Piszu, Włodawy, Jeży, Rumii. W spotkaniu uczestniczyły kobiety, które kończą szkołę średnią i starsze. Oczywiście były też wyjątki, jak 16-letnia Gosia:) Temat listopadowej sesji dotyczył  podejmowania decyzji i rozpoznawania powołania.

Ze stacji Ełk wyjechało 5 dziewczyn z s. Lucillą OSB. Podróż minęła nam miło i przyjemnie. Na miejsce dojechałyśmy w sam raz, bo na kolację:) Niestety, nie mam planu dnia przed sobą, więc opiszę co zapamiętałam. Jeśli jestem już przy posiłkach, to napiszę, że były naprawdę smaczne (proszę mi uwierzyć, jestem wybredna:))

Ważną częścią Dni Skupienia były wykłady s. Blanki OSB 
i ks. Kazimierza SAC.
S. Blanka OSB przygotowała kilka prezentacji i testów. Pierwszego wieczoru odbyło się s
potkanie integracyjne, na którym m.in. pisaliśmy (ksiądz brał udział w większości zajęć) swoje biografie, poznawaliśmy imiona, na koniec rozwiązaliśmy test dotyczący naszego temperamentu. Podczas kolejnych dni, wykłady przybrały już charakter bardziej poważny. Po wygłoszeniu referatów następowały ćwiczenia, czyli rozwiązywanie testów, które dotyczyły m.in. naszych predyspozycji zawodowych i profesji, które do nas najbardziej pasują czy poznawania swoich zalet i wad. Z wykładów najbardziej zapamiętałam, że muszę wybrać dla siebie NAJLEPSZĄ, a nie jedną z kilku możliwych dróg. Jeśli dokonam dobrego wyboru, moje życie będzie miało głęboki sens…

              Bóg już wybrał czy jestem przeznaczona do małżeństwa, życia w samotności czy życia konsekrowanego. Teraz jest czas, by dokładnie przemyśleć wybór przyszłej drogi życiowej. Ks. Kazimierz SAC mówił o obrazie kobiety w Biblii. Warto zapamiętać, że kobieta jest tajemnicą miłości i daje życie, jest  piękna i fascynująca. Jej nie trzeba uczyć miłości, bo ma ją w sobie od zawsze… Zajęcia na pewno pomogły mi poznać bardziej siebie.

             Istotną częścią Dni Skupienia była modlitwa. Rano odmawiałyśmy jutrznię, wieczorem – nieszpory z Monastycznej Liturgii Godzin. Uroczyste nieszpory z wszystkimi siostrami z zakonu odbyły się w sobotę. Po nich była adoracja. Istniała także możliwość spowiedzi czy indywidualnej rozmowy z osobą konsekrowaną.

Niesamowitego ducha w spotkanie wniosła s. Teresa OSB, która m.in. prowadziła medytacje.

            Bardzo dużo śpiewaliśmy (poznałam wiele fajnych piosenek) i śmialiśmy się. Nauczyłam się także tańca <country>. Na koniec wszystkie uczestniczki otrzymały małe lusterka, by patrzeć w nie i widzieć odbicie miłości Boga. W nasze ręce wpadła praca domowa - kartka, która pomoże nam osiągnąć wyznaczone cele.

             

 

 

 

 

 

Oceniam Benedyktyńskie Dni Skupienia bardzo pozytywnie. Poznałam nowe, świetne osoby. Zbliżyłam się do Boga. Ten weekend na pewno nie był stracony. Oczywiście muszę jeszcze rzec, że siostry zakonne mają ogromne pokłady energii, uśmiech z ich twarzy nie znika ani na chwilę. Ks. Kazimierz to też naprawdę świetny człowiek.   Pozdrawiam wszystkich obecnych na spotkaniu i do zobaczenia na szlaku do nieba:) 

Nie bójmy się świętości!                                                                Kasia Kowalewska

   


TYLKO DLA TWARDZIELI - SZKOŁA ŚW. BENEDYKTA
 

Benedyktyńskie Dni Skupienia odbyły się w Ełku 28-30 września 2007 r., gromadząc  ponad 60 osób z Grajewa, Łomży i oczywiście z Ełku.

Młodzież - pod opieką Sióstr Benedyktynek i Księży Salezjanów - chciała iść drogą św. Benedykta i poznać Jego życie. Każda osoba, która przyjechała do Ełku, znała hasło tego wyjazdu ,,Tylko dla Twardzieli ". W grupach zastanawialiśmy się dlaczego takie hasło?  Miedzy sobą mówiliśmy o jakiś  wczesnych pobudkach, dalekich wędrówkach czy o jakimś większym wysiłku fizycznym, ale gdy tak dłużej się zastanowiliśmy stwierdziliśmy, że to nie może być takie proste. Tak też się stało.
            
            Nasz pierwszy wspólny wieczór odbył się w miłej i przyjaznej atmosferze. Siostry zakonne i księża postarali się o dobry humor każdego z uczestników. Dużo dobrej zabawy, dużo śmiechu i oczywiście trudne do nauczenia się tańce.

Podczas pierwszego wieczoru uczestniczyliśmy w zabawach, ale także wiedzieliśmy po co tu jesteśmy i koniec dnia spędziliśmy w kaplicy na czuwaniu. Wspólna modlitwa, możliwość spowiedzi i śpiewy wprowadziły nas w czas refleksji i skupienia. Ksiądz Paweł poprosił nas byśmy – jako kandydaci do miana TWARDZIELI - rozeszli się do swoich pokoi w całkowitym milczeniu i skupieniu. Mieliśmy tak wytrzymać do rana. Wydawałoby się to proste, ale – niestety - okazało się trudne do wykonania. Nielicznym udało się wytrzymać. To był właśnie pierwszy test sprawdzający nasza osobowość.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy wspólną modlitwą – jutrznią benedyktyńską - w kaplicy, potem wspólnym posiłkiem, który sami przygotowaliśmy. Następnym punktem programu były spotkania w grupach, w których pracowaliśmy nad zadaniami, które przygotowały nam Siostry. Cała nasza praca opierała się na odkrywaniu życia i osoby św. Benedykta, który był prawdziwym TWARDZIELEM. Podczas każdej konkurencji poznawaliśmy bliżej Założyciela Benedyktyńskiego Zakonu i mogliśmy także poznać siebie na wzajem.

Po kilku godzinach wyczerpującej pracy udaliśmy się na zasłużony posiłek na świeżym powietrzu, a po chwili poobiedniego odpoczynku udaliśmy się na wspólną Eucharystię, na którą każdy z nas miał przynieść kamień.  Miał on odzwierciedlić naszą osobowość, być symbolem naszej osoby. Każdy przyniósł swój kamień dobrze dopasowany. Niektóre były duże i grube, inne - małe i chude. Kamienie zostały złożone przy ołtarzu podczas Mszy świętej.

Zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń było wspólne grillowanie i upragniona  dyskoteka. Młodzież bawiła się bardzo dobrze, ale i tak najlepiej potrafią się bawić siostry zakonne, którym zawdzięczamy dobrą zabawę i świetny humor.

Ostatni dzień naszego wspólnego pobytu w Ełku rozpoczął się Eucharystią, podczas której każdy z uczestników o trzymał odznakę TWARDZIELA i krzyżyk św. Benedykta.

Całemu wyjazdowi towarzyszył duch przyjaźni i dobrej zabawy. Żal było wyjeżdżać i wracać do domów, zostawiając nowych przyjaciół i dużo niezapomnianych wrażeń. Oby jak najwięcej odbywało się takich spotkań młodych z duchownymi. W dzisiejszych czasach bardzo potrzebne jest ich wsparcie i obecność przy młodych ludziach.

Ania Szymańska z Łomży

 

 

 

 MÓDL SIĘ - PRACUJ - NIE BĄDŹ SMUTNY - 

PIKNIK BENEDYKTYŃSKI W EŁKU

 

Piknik Benedyktyński

„ Módl się i pracuj i nie bądź smutny”

 

         19 maja 2007 odbył się pierwszy Benedyktyński Piknik. Spotkanie Sióstr z młodzieżą miało miejsce w szkółce leśnej- Mrozy niedaleko Ełku. 
Nie mogło tam zabraknąć młodych z pobliskiego Grajewa wraz z s.Iloną i s.Elizą.

Ze stacji kolejowej odebrał nas -tzn. Grajewiaków przemiły kolega Kamil.

Nie obyło się bez śpiewów w czasie drogi

Na miejscu powitały nas s.Blanka, s.Lucilla oraz salezjańska i benedyktyńska młodzież z Ełku.

 

 „… i nie bądź smutny”

Gdy się  zapoznaliśmy rozpoczęły się gry, śpiewy, zabawy, które upewniły co niektórych, że siostry  nie są wcale „sztywne”.

 

 

 

 

 

 

 

I nastała wyczekiwana chwila…jedzonko. 

Bigosik wszystkim bardzo smakował,

 a na zdjęciu widać kto się o to postarał.

 

 

  Później wysłuchaliśmy konferencji, w której przedstawiono m.in. historię Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Misjonarek, przygotowanej przez salezjanina Ks. Pawła Sufletę.

 

 

„Módl się…”

Następnym etapem była „pustynia”-czas indywidualnego przygotowania do Eucharystii.

 

Msza Święta- bliskie spotkanie z Bogiem, urozmaicane pięknym czytaniem,

 

 

 

 

  psalmem,

 

 

 

kazaniem

 

               oraz śpiewem  

 

 

 

  i jeszcze prezenciki

 

„… i pracuj”

Czas popracować. Do ogniska marsz i kiełbaski smaż!

Nie obyło się bez śmiechu

  i wyganiania diabła zza kołnierza.

 

 

 

 

 

  Tak minęła piękna, upalna sobota pełna komarów oraz nie zapomnianych wrażeń, po której każdy zadawał sobie pytanie – Kiedy spotkamy się znowu? (Oby jak najszybciej)

 Magdalena

 

19 maja w Leśniczówce niedaleko Ełku odbył się piknik benedyktyński. Zebrała się tam młodzież trzech miejscowości: Ełku, Grajewa i Stradun.
Zgromadzeni dowiedzieli się wiele o życiu św. Benedykta i o działalności oraz Zakonie Sióstr Benedyktynek Misjonarek. Swoje spotkanie zaczęli od bliższego poznania się. 

Południe było bardzo ciekawe. Młodzież brała udział w zabawach integracyjnych, często 
wymagających sprytu i wysiłku fizycznego. Gry były przeplatane modlitwą w formie piosenek. Nikt nie zapominał jednak o głównym celu spotkania... 
Zebrani poznali hasło "Módl się i pracuj i nie bądź smutny". Wszyscy z zaciekawieniem oglądali zdjęcia z pracy Sióstr Benedyktynek pracujących w Polsce i na misjach.
Siostry uraczyły gości prawdziwym, wyśmienitym bigosem benedyktyńskim. 

Pod koniec dnia odbyła się msza święta. 

Młodzież była bardzo zadowolona ze spotkania. 
To świetny pomysł na spędzanie wolnego czasu i połączenie zabawy z modlitwą. 

Pikniki z siostrami powinny odbywać się częściej, ponieważ
pogłębiają wiarę, uczą i pozawalają na zawarcie wspaniałych znajomości.
                                                                                            
                                                                                                                                      Iza

 

KU MIŁOŚCI - TAK BYŁO W GDAŃSKU...

"Ku miłości"

 Luty. O 13:19 miałam pociąg do Gdańska. Rano tego dnia uświadomiłam sobie, ze nie jestem spakowana i poszłam jeszcze na kilka godzin do szkoły. Nie docierała do mnie myśl, iż znów tam pojadę...

Ok.13:00  byłam na peronie. Oczywiście, najmniejsza dziewczynka z największym, rozpoznawalnym już, fioletowym plecakiem i bębnem w ręce - to ja. Na peronie stały znane mi twarze, s.Eliza,  s.Małgorzata, dziewczyny ze szkoły, kochana Wiola i dziewczyny z liceum. Większość z nich jechało do Gdańska po raz pierwszy.

Wsiadłyśmy do pociągu. Czekało nas ok.7 godzin drogi pociągiem.

Byłam pełna nadziei i emocji, naprawdę tęskniłam. Godziny minęły szybko podczas naszych śpiewów i rozmów.

Uwielbiam być w tym domu. Czuję się tam tak lekko, beztrosko... Przyjechałyśmy. Czekała nas noc a przed nami dni, za którymi tęskniłyśmy...

Oczywiście musiałam odwiedzić przedszkole i się zakochałam od pierwszego wejrzenia w Rafałku [miejscowym przedszkolaku].

Następnego dnia poznawałyśmy się z dziewczętami z innych miast, podzielono nas na grupy. Ja byłam w fioletowej.

Codziennie była odprawiana Eucharystia, w której brałyśmy udział. Rozmowy z księdzem, śpiewy, tańce, zjadanie pysznego jedzonka - to były nasze zadania.

Jednego dnia poszłyśmy nad morze z zrobionymi przez siebie krzyżami z gałązek rozważając tajemnice drogi krzyżowej.

Tworzyłyśmy plakaty, przygotowałyśmy inscenizacje do wybranych fragmentów "Małego Księcia".

Nie mogę pominąć pogodnego wieczoru. Wystąpiły na nim nasze projekty "człowieka miłości". Nie obyło się bez tańców, różnorakich zabaw i mnóstwa śmiechu.

Było naprawdę bardzo sympatycznie.

Był czas zabawy, ale również refleksji. Nie trzeba było nas zapraszając do kaplicy i prosić byśmy w niej pozostały.

Nie zapomniane będą tez godziny rozmów z siostrami...

W Gdańsku czas płynie powoli ale ucieka tak szybko - absurdalne stwierdzenie ale jeśli ktoś był na tych rekolekcjach wie o co mi chodzi...

Nie żałuję, iż przyjechałam na tegoroczne rekolekcje w Gdańsku.

Jeśli nie będzie przeszkód będę tam jak najczęściej...

Do zobaczenia

Magdalenka

 P.S. Pozdrowienia dla wszystkich sióstr i uczestniczek rekolekcji, a w szczególności s. Magdaleny OSB, s. Bernadetty OSB, Mai, Kamili, Justyny i wszystkich, wszystkich no i oczywiście dla Księdza.

 

DZIKIE SERCE TYLKO  W PUŁAWACH!!!
DLA DZIEWCZYN I CHŁOPAKÓW

 

KTO PROWADZIŁ???

   ks. Kazimierz Stasiak, pallotyn, który na stałe jest kapelanem w  szpitalach oraz towarzyszem umierających i ich rodzin w hospicjum w Otwocku. Zaprzyjaźniony z naszym Zgromadzeniem, po raz kolejny wraz z młodymi ludźmi przecierał szlaki dzikich serc...

s. Krystiana Chojnacka, jest Asystentką Generalną w naszym Zgromadzeniu, natomiast pracuje jako katechetka w Zespole Szkól nr 1 w Puławach. Bezgranicznie oddana młodzieży dołączyła i tym razem do grona dzielnych wojowników, by wygrać walkę o serce...  

s. Blanka Szymańska, trzeci rok katechizuje w szkole średniej w Puławach, wraz z s. Krystianą. Pomagała wszystkim, którzy mają DZIKIE SERCE i przyjechali do Puław, by przeżyli niesamowitą przygodę...

 

 

NASZE RELACJE Z REKOLEKCJI' 2005   

DZIKIE SERCE

            27 - 29 MAJA ' 2005

 

Zgodnie z zapowiedzią wszystko zaczęło się w piątkowy wieczór 27.05.2005 przy ul. Czartoryskich 5 w Puławach, dokąd to dotarli żądni przygód wojownicy z różnych stron Polski. Jak przystało walecznym, spotkanie rozpoczęło się wzmocnieniem sił cielesnych, czyli kolacją o godz. 18.00, tak, by wszyscy mogli wyruszyć wieczorem na bitwę. Rzeczywiście, stoczyliśmy ją w kameralnym gronie późnym wieczorem - nikt nie zginął, ale w starciu "z samym sobą" nie było łatwo... 
Rzecz jasna - odkrywanie siebie jako dziewczyny czy chłopaka o DZIKIM SERCU w swojej słabości i mocy - to nie frajda, ale ciężkie wyzwanie i zadanie, przed którym stanęliś
my na placu boju...

Sobotni poranek, po modlitwie i śniadaniu, owocował kolejnymi "niespodziankami". Co znaczy PRZEŻYĆ PRZYGODĘ??? Nad tym właśnie zastanawialiśmy się przed południem. Każdy został sprowadzony do parteru - nie dlatego, że przegrał bitwę - ale po to, by poznał jaki jest i jak postrzegają go inni. Serce Boga zaprasza nas, abyśmy w jego świętej DZIKOŚCI I WALECZNOŚCI O CHWAŁĘ OJCA MOGLI SIĘ ZANURZYĆ - to NAJWIĘKSZA PRZYGODA, do której zaprasza nas Bóg. 

Popołudniowe spotkanie UWOLNIĆ PIĘKNĄ - w sposób naturalny, jak na taką tematykę - stanowiło ostatni punkt duchowego programu, zakończony SAKRAMENTEM POJEDNANIA i EUCHARYSTII. Wieczór - po tym wszystkim, co nas spotkało, spędziliśmy przy grill'u, tańcząc i śpiewając, jak każe żołnierska tradycja...

W ten niekonwencjonalny sposób przeżywaliśmy chwile zadumy i refleksji nad duchowością dziewczyny i chłopaka, kobiety i mężczyzny. Wszystko po to, aby młody człowiek, który ma w sobie DZIKIE SERCE, umiał nim się w życiu mądrze kierować. Jedyny wzór takiego SERCA znajdujemy w Bogu = to w Nim wyrył się dla nas ślad, po którym mamy nieustannie kroczyć, jeśli chcemy wygrać bitwę o życie... Decyzja jednak zależy od każdego z osobna... Mamy nadzieję, że to spotkanie pomoże w życiu z różnych bitew wychodzić zwycięsko...   

REKOLEKCJE - ZIMA 2005

ROZEZNAWANIE POWOŁANIA I PODEJMOWANIE DECYZJI

16 - 19 STYCZNIA ' 2005

 

Ubiegłoroczna propozycja, skierowana wyłącznie do dziewcząt kończących szkołę i rozeznających drogę życia, okazała się nie tylko trafiona, ale i niezwykle potrzebna. Nauczone tym doświadczeniem podjęłyśmy tę inicjatywę również w roku bieżącym, wyraźnie akcentując kryterium wieku.

W początkowym założeniu grupa liczyła osiemnaście osób. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że zgłoszone uczestniczki - w większości wywodzące się z klas maturalnych - w przeddzień rekolekcji przeżywały swoją studniówkę...

Rekolekcje zaplanowano w systemie dwudniowym, począwszy od niedzielnego popołudnia, aż do środy rano. Część przedpołudniowa została zarezerwowana na psychologiczne aspekty poznawania siebie i podejmowania decyzji w postaci warsztatów i mini wprowadzeń prowadzonych przez s. Przełożoną Rajmundę OSB z Gdańska.

W czasie spotkań wspólnych kolejno zostały podjęte następujące zagadnienia:

  •  samopoznanie - droga i rozwój człowieka - wprowadzenie i ćwiczenie dotyczące odkrywania wad i zalet; 

  • sztuka autoprezentacji - wprowadzenie i ćwiczenie wyrażania siebie w symbolu rysowanego zwierzęcia; 

  • moja osobowość - wprowadzenie i ćwiczenie wglądowe wyrażone za pomocą oklejania teczki na dokumenty dowolnie wybranymi wycinkami z gazet, z którymi autorki się utożsamiają.

Wtorkowe przedpołudnie - na bazie uzyskanych o sobie informacji z dnia poprzedniego - zarezerwowane było wyłącznie na proces decyzyjny. 
        W pierwszym wprowadzeniu i ćwiczeniu podjęte zostało zagadnienie: 

  • moje role w zespole, co rekolektantki mogły zweryfikować w rozwiązywanym przez siebie teście, stanowiącym zarazem ich autocharakterystykę. 

  • Kolejny krok to zagadnienie decyzji podejmowanych w zespole, przepracowany w humorystycznej scenie wyjazdu z chłopakiem na wakacje - rozpatrywanej indywidualnie i grupowo, w oparciu o ustaloną wcześniej hierarchię wartości i odniesieniu do opinii rodziców. Ku zdziwieniu prowadzących - siedem (z dwunastu) opowiedziało się "zdecydowanie tak" za wyjazdem, podczas, gdy tylko pięć stanęło po stronie niezdecydowanych... Dopiero uświadomienie warunkowości wyjazdowej propozycji, której odmowa równała się zerwaniu miłości ze strony chłopaka - emocjonalnego szantażysty -sprawiło, że wszyscy takiej miłości i takiego wyjazdu nie chcą...

Część warsztatowa zakończyła się ćwiczeniem podsumowującym będącym schematem podejmowania decyzji oraz wypełnieniem arkusza mój cel, który zarazem stanowił wytyczne dla uczestniczek na tak ważny czas, który jest przed nimi.

Paralelnie do części psychologicznej podejmowane były zagadnienia od strony duchowej. Konferencje - głoszone przez ks. Kazimierza Stasiaka, pallotyna z Otwocka - doskonale poszerzały przyswajany materiał o jego wymiar teologiczny i bardziej wewnętrzny. Nie można przecież pochylać się nad tajemnicą swojej osoby czy życiowej drogi bez odniesienia do tego, co stanowi początek ludzkiej egzystencji, zawarty - jak wiadomo - w dziele stwórczym Boga. Nie można czynić przymiarek na życie, jeśli się  nie odkryje swojej tożsamości (jako dziewczyny, kobiety, potencjalnej żony i matki) - zakorzenionej w obrazie i podobieństwie do Boga - i osobistej wartości, mającej to samo źródło, a zarazem tak bardzo dziś pomniejszanej... Dopiero na tej - niby oczywistej - podbudowie, można myśleć i mówić o rozeznawaniu duchowym z wszystkimi jego kryteriami. Jak z niego korzystać? Siostry dobrze wiedzą, natomiast młodym rekolektantkom otworzyły się oczy, że w ogóle istnieje taka praktyka, i że nie jest zarezerwowana wyłącznie dla duchownych i dewotów.

Czas adoracji i medytacji - z wieczornymi wprowadzeniami do nich - tematycznie połączonymi z konferencjami i warsztatami - stwarzał szczególną okazję do osobistego pochylenia się nad swoją przyszłością w świetle Słowa Bożego i Eucharystii.

Na zakończenie wspólnego czasu, każda uczestniczka otrzymała pamiątkowy gadżet - tym razem były to zwykłe (ale sprawne!) słuchawki stereo z nadrukiem: Słuchaj zawsze Słowa Życia na falach ST & NT (Starego i Nowego Testamentu). Niby nic wielkiego, ale mamy nadzieję, że ta pamiątka przypomni szukającym drogi, KOGO mają słuchać najbardziej, żeby nie przegrać życia... 

 

 

"Z CHRYSTUSEM PRZY JEDNYM STOLE"

19 - 23 STYCZNIA ' 2005

 

To hasło kolejnej tury rekolekcji, które rozpoczęły się w Puławach w środowe popołudnie. Tym razem zgromadziły się dwadzieścia trzy uczestniczki, przybyłe do nas z Miechowa, Borkowic, Lublina oraz oczywiście Puław i okolic. Niska frekwencja - jak się okazało - spowodowana była przyczynami chorobowymi, właściwymi do tego wieku i niezdecydowanej - jak na styczeń - pory roku, zwanej dotychczas zimą...

Trzy dni i trzy tajemnice: celebracja, adoracja i komunia. Temat bogaty, jak sama rzeczywistość Eucharystii... Trzy dni - trzy kroki ku jej zgłębianiu przy pomocy wszystkiego, co dobre i służy człowiekowi: ubogacona Eucharystia, modlitwa, konferencje ks. Kazimierza SAC, sakrament pojednania, praca wspólna, indywidualna, metody aktywizujące itd. - wszystko po to, by przynajmniej dostrzec, że Eucharystia nie jest tylko dla starszych pań czy sióstr zakonnych, ale jest doświadczeniem, które niesie na życie, jeśli się tylko na to pozwoli...         

Msza Święta wcale nie musi być nudna, ani męcząca - może być świętem, które trwa w nas i wokół nas. Jest przestrzenią SPOTKANIA, które przemienia i czyni życie pięknym, pozwala odnaleźć jego zagubiony na ścieżkach codzienności sens...

Adoracja - czas bycia przy sobie, trwania w więzi i umacniania jej tak, jak to się dzieje w przyjaźni z człowiekiem, podarowanym nam przez Boga. Chrystus wielokrotnie zapowiadał, że pragnie wszystkich przyciągnąć do Siebie... Aby unaocznić tę prawdę symbolicznie każda rekolektantka - ze spinaczem i swoim imieniem w dłoni - zbliżała się do Eucharystycznego Jezusa w monstrancji otoczonej (wytworzonym) silnym polem magnetycznym, które przyciągało do Chrystusa każdego po imieniu. Duże zaskoczenie - dziwne - nikt się nie śmiał... chyba to mocne przeżycie, kiedy uświadomimy sobie, jak bardzo Bóg chce nas mieć w wolności - przy Sobie...

Adoracyjne świece, które powoli się spalały, przywoływały jeszcze jedną prawdę - to czas, kiedy wnętrze człowieka się przemienia, kiedy wypala się to, co zimne, słabe, grzeszne, niechciane... a kiedy rozpala się światło nadziei, opromieniające mroki dotychczasowego życia - światło zakorzenione w Świetle, mocne, spokojne, dające blask i ciepło...

Komunia - słowo przez niektórych kojarzone z minioną w Polsce epoką, kiedy - jak wielu dziś z przekąsem stwierdza - było zdecydowanie lepiej... Rzeczywiście - musi być w tym słowie jakiś fenomen, skoro komunizm zechciał je sobie zapożyczyć... 

Odkrywanie siebie, jako ziarno w kłosie, które wraz z innymi daje chleb, to symboliczny obraz tworzony przez każdą z uczestniczek. Trwać w komunii to być zjednoczonym nie tylko z Eucharystycznym Chrystusem, ale to również bycie jedno z braćmi. Dziś przystępowanie do Komunii Świętej nie jest w modzie, dlatego Ci, którzy starają się żyć tą świętą praktyką nie tylko przy okazji Świąt - stworzyli poradnik dla nie - przystępujących do Komunii Świętej. To odkrywanie wymiaru wertykalnego i horyzontalnego przypomniało gorącą modlitwę Jezusa w Wieczerniku, gdy z przyjaciółmi - tymi, których dał Mu Ojciec - zasiadł przy jednym stole modląc się słowami: Aby byli jedno... Wymownym znakiem tej Chrystusowej prośby były medale jedności własnoręcznie przygotowane przez rekolektantki podczas pracy w grupach, a wręczane sobie nawzajem na zakończenie Eucharystii.

Podsumowaniem całych rekolekcji była wniesiona do kaplicy bryła, w której uczestniczki tych trzech dni wyraziły prawdę: bogactwa liturgii, głębi adoracji oraz doświadczenia komunii z Bogiem i braćmi spotkanymi w drodze...

Przed ofiarowaniem każda osoba została imiennie wywołana i zaproszona do tego, by w symbolicznym geście podpisała dokument - pamiątkę dnia, kiedy - w Roku Eucharystii - ponownie zaprosiła i przyjęła Chrystusa Eucharystycznego do swojego serca. Dopiero po tym akcie procesjonalnie podchodzono do ołtarza trzymając w dłoniach chleb składany na ofiarnej patenie...

Rekolektantki wyruszyły w drogę z pamiątką drugiej - nowej komunii, którą mogą sobie postawić w widocznym miejscu, tak by jak najczęściej powracać sercem i myślą do zadeklarowanego wyboru Eucharystycznego Jezusa na ich nowe - dalsze życie...  

my historia modlitwa ośrodki przedszkole misje formacja zapowiedzi kontakt